Rozmowy o Historii - maj 2018
![]() |
![]() |
![]() |
| Krajanka | Inżynier | marek112 |
Dzieła jędrzejowskich zakonnic
↓ Krajanka
Pozostało trochę zdjęć a i siostry Służebniczki nadal obecne są w naszym mieście. Pomyślałam więc, by zebrać w jednym wątku to, co dotąd było rozsiane w innych, niejako mimochodem i przy innej okazji. Uzyskałam właśnie informację z Domu Macierzystego Sióstr Służebniczek w Dębicy, od s. Agnieszki Skrzypek o prowadzeniu przez zgromadzenie dwóch ochronek w Jędrzejowie. Przyznam, że mnie to zaskoczyło, bo nie wiedziałam, że aż dwie placówki siostry prowadziły.
Wg katalogu z 1935r. na placówce Ochronka św. Trójcy pracowały:
s. Ferdynanda Paynówna
s. Katarzyna Górzanka
s. Euzebia Barylska
W Ochronce przy Klasztorze Cystersów natomiast :
s. Anzelma Pawlik
s. Konsolata Spych
s. Sykstusa Zawada
Nasza martusiaw5 w publikacji Stare zdjęcia bliskich zamieściła fotografię z lat 1939/40, z dziećmi z tej drugiej tzw. przyklasztornej ochronki, a wśród nich maleńki 3-4 latek, jej ojciec. Zdjęcie wykonano na schodkach pomnika bł. Wincentego Kadłubka.

Ciekawe, że siostra Anzelma Pawlik przyszła do Jędrzejowa w latach dwudziestych ubiegłego wieku jako kwestarka. Otóż siostry pilnie potrzebowały funduszy na budowę nowego domu generalnego w Dębicy. Otrzymawszy pozwolenie od biskupów miejsca kwestowały od Stanisławowa do Jędrzejowa. Jak to wyglądało w praktyce? Oto relacja samej siostry Anzelmy:
"Przewielebna Matka Generalna powierzyła mi kwestę, razem z drugą siostrą. Otrzymałam książeczkę kwestarską z pozwoleniem i wyruszyłyśmy w drogę. Obrałam sobie św. Józefa za przewodnika i opiekuna i tak chodziłyśmy od domu do domu, od wioski do wioski, od miasta do miasta, zbierając ofiarowaną jałmużnę.
Nigdzie nie otrzymałyśmy odmowy. Ofiary zebrane odsyłałyśmy do klasztoru, notując w kwitariuszu. Idąc przeprawiłyśmy się w stronę Wisły i doszłyśmy do Jędrzejowa." (AGSD, Pamiętnik s. Anzelmy Pawlik,s. 10-11, bez sygn.)
Czyżby s. Anzelmie tak mocno pozostała w pamięci życzliwość ludzka, że w latach trzydziestych wróciła tu na dłużej?
Pierwsze wyżej wymienione Służebniczki przybyły z Tarnowa na zaproszenie tutejszego Towarzystwa Opieki, aby prowadzić ochronkę. Akt erekcyjny ich Domu w Jędrzejowie podpisał w maju 1931r. bp Augustyn Łosiński. Po co powstało to zgromadzenie?
Otóż instytucje ochron dobrze znano w zachodniej Europie, a Edmund Bojanowski, w obliczu palących problemów społecznych, wręcz groźby wyniszczenia fizycznego, dostosował je do potrzeb środowiska polskiego pod zaborami. Zwracał dużą uwagę na zachowywanie polskiej tradycji, obrzędowości ludowej i zwyczajów. Początkowo powierzył wychowanie dzieci prostym dziewczynom pochodzącym z ludu, aby przez nie odradzać społeczeństwo. Zadaniem ochronek, zgodnie z nazwą, było chronienie dzieci od wszelkich szkodliwych wpływów przez wyrabianie w nich dobrych nawyków i rozwijanie wrodzonych zdolności. Sieć ochronek Edmund nazywał „zakładem ochronkowym”, który z czasem został przekształcony w żeńskie Zgromadzenie Zakonne Sióstr Służebniczek Bogarodzicy, nazywanych również Siostrami Służebniczkami Maryi. Napisał dla służebniczek regułę zatwierdzoną w sierpniu 1855 roku przez metropolitę gnieźnieńskiego i poznańskiego abp Leona Przyłuskiego.
Takie były początki, czyli najpierw powstawały ochronki, a dopiero - jako ich pochodna - zgromadzenie zakonne. Silny związek między tymi dwoma organizmami wyrażał się i w nazewnictwie. Domy zakonne nazywane były przez siostry ochronkami.
Nowo powstające placówki w terenie, często b. skromne, składały się przeważnie z dwóch izb. W jednej były dzieci, a w drugiej mieszkały zakonnice (dwie albo trzy, zgodnie z zaleceniem założyciela). Podobnie wyglądała obsada w Jędrzejowie, po trzy siostry przypadały na jeden dom - ochronkę.
W początkowej fazie odbudowy niepodległości Polski mierzono się z problemem braku sprawnego systemu edukacji społeczeństwa. Tymczasem młode państwo nie było jeszcze na tyle zorganizowane, aby unieść samodzielnie ciężar odpowiedzialności za edukację, zwłaszcza najmłodszych. W tym względzie spojrzano z nadzieją przede wszystkim na zakony żeńskie, które już wcześniej prowadziły placówki opiekuńczo - wychowawcze, cieszące się pod względem liczebnym i jakościowym uznaniem społeczeństwa.
Można zapytać, czy i jak siostry przybyłe do Jędrzejowa były przygotowane do zadań, na które powstało szczególne zapotrzebowanie społeczne? Odpowiedź brzmi: Tak. Jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości Matka Generalna zadbała, by w domu macierzystym w Dębicy przygotowywano siostry we własnym zakresie do podjęcia pracy nauczycielskiej w szkołach ludowych. Siostry były też wysyłane do Lwowa i Warszawy na kursy freblowskie czy seminaria dla ochroniarek i nauczycielek. W Galicji kursy przygotowujące do pracy wychowawczej z dziećmi w ochronkach organizowane były głównie na koszt Wydziału Krajowego, który był organem zarządzającym i wykonawczym Galicyjskiego Sejmu Krajowego (1861-1914). W jego kompetencji był też nadzór nad instytucjami samorządu terytorialnego. Kursy te ukończyły aż 34 zakonnice!
Do pierwszej grupy jędrzejowskich zakonnic wkrótce dołączyła s. Stanisława Nowak (1901-1990) - nietuzinkowa postać! Urodziła się w Langenweddigen w Saksonii, w rodzinie pielęgnującej polskie tradycje patriotyczne. Do zgromadzenia wstąpiła w 1922 roku, by złożyć pierwsze śluby w dniu 8.XII.1928r., a wieczyste w roku 1931. Znała język niemiecki i francuski. W klasztorze dokształcała się na rozlicznych kursach: miesięcznym kursie wakacyjnym dla wychowawczyń przedszkoli, kursie księgowości praktycznej, kursie dla pracowników archiwów kościelnych organizowanych przez KUL w Lublinie, a nawet pobierała lekcje gry na fortepianie u benedyktynek w Staniątkach. Siostra Stanisława została zatrudniona w Jędrzejowie, jako katechetka i nauczycielka przedmiotów świeckich w 7-klasowej Szkole Podstawowej Męskiej. Ponieważ ustawowo siedmioklasowe szkoły podstawowe funkcjonowały od reformy szkolnej min. J. Jędrzejewskiego od 1932 roku, datę tę można by uznać za możliwy ewentualny początek pracy siostry w tej szkole? Niestety w notce biograficznej dokładnych dat nie podano. Za to podano, że od roku 1931 pomagała sekretarce generalnej zakonu, a od 1942 sama została sekretarką generalną. Stąd moje pytanie, może ktoś z żyjących uczniów pamięta jeszcze nauczycielkę w kornecie?
Z dysertacji s. Agnieszki Skrzypek wyłuskałam Dębicę jako miejsce aktywności pomocowej siostry Stanisławy Nowak w początkach okupacji 1939 roku. Pisze ona: "sześć sióstr służebniczek: Huberta Dudek, Stanisława Nowak, Dezydera Stachnik, Gwalberta Kieliś, Charitina Żak, Marcelina Góra otrzymało przepustki i zostało oddelegowane do przygotowywania posiłków dla jeńców, których transporty zatrzymywały się na stacji. Wykorzystano dotego celu kuchnię restauracji kolejowej, gdzie siostry gotowały na zmianę dzień i noc. Pod nadzorem strażników niemieckich wynosiły gorącą zupę do każdego zatrzymującego się pociągu, przez pond 6 tygodni."
Znaczy to, że siostra Stanisława wyjechała z Jędrzejowa najpóźniej w 1939 roku. Przypuszczalnie więc tutejsze Służebniczki wraz z ludnością cywilną świadczyły dyskretną pomoc polskim żołnierzom września - jeńcom w Jędrzejowie. Paczki żywnościowe konkretnym jeńcom systematycznie dostarczały mieszkanki Jędrzejowa, m. in. Henryka Szczecińska. Na portalu jest też pisemne świadectwo o takiej pomocy innej Jędrzejowianki.
Wróćmy do dwudziestolecia międzywojennego.
Jak już wspomniałam, siostry Służebniczki kształciły się w celu zdobycia zawodu w zakresie pracy wychowawczej (jako ochroniarki i nauczycielki), ale nie tylko. Zdobywały umiejętności w takich zawodach jak: krawiectwo, hafciarstwo (kursy ukończyło 20 sióstr), koszykarstwo galanteryjne (4 siostry), trykotarstwo czy kursy robót ręcznych np. robienia koronek lub sztucznych kwiatów. W sumie 103 siostry zdobyły kwalifikacje zawodowe!
Zdobytymi umiejętnościami dzieliły się z ludnością, wśród której mieszkały, same organizując rozliczne kursy zawodowe dla dziewcząt. Stąd pozostały zdjęcia z lat trzydziestych z siostrami i z uczestniczkami wykonane na pamiątkę ukończenia takich kursów w Jędrzejowie.
Wprawdzie w mieście działała niedzielna szkółka rzemieślnicza, od 1866 do 1900 mieszcząca się kątem się w pomieszczeniach szkoły elementarnej, po odzyskaniu niepodległości przemianowanej na Publiczną Szkołę Powszechną nr 1 im. Stanisława Kostki, z siedzibą w tym samym, wzniesionym w 1800r. domu przy ul. Kościelnej 12, ale ta była przeznaczona dla mężczyzn. Można więc uznać, że kursy zawodowe prowadzone przez s. Służebniczki wychodziły naprzeciw pilnej potrzebie społecznej i choć częściowo wypełniały lukę w kształceniu zawodowym okolicznych prostych dziewcząt.
Z pewnością w niejednej bieliźniarce czy szafie znajdziecie pięknie ręcznie haftowane obrusy, serwety czy kołnierzyki do sukienek wykonane przez Wasze babcie lub krewne. Ja takowe posiadam i prawdę mówiąc długo zastanawiałam się, skąd wzięła się umiejętność wykonywania tych śliczności u mojej babci. Dziś już nie mogę jej o to zapytać, ale chyba już wiem…
Prace ręczne nie wyczerpywały zadań służebniczek w Jędrzejowie przed wojną. Zgodnie ze wskazaniami Episkopatu siostry brały udział w kolejnych szkoleniach. Tym razem organizowała je Kuria, w związku z prowadzeniem diecezjalnych i parafialnych oddziałów Caritas i Akcji Katolickiej. Akcja Katolicka była stowarzyszeniem kierowanym przez świeckich przedstawicieli inteligencji i ziemiaństwa, odpowiedzialnych za rozwój religijno - moralny społeczeństwa, zwłaszcza jego niższych warstw.
Dotarłam nawet do periodyku z roku 1935. Jego treść była obowiązkowo czytana na spotkaniach druhen Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej (jedna z czterech gałęzi Akcji Katolickiej) odbywanych najpewniej w ochronce jędrzejowskiej, czyli pod opieką sióstr. Okólnik Akcji Katolickiej Diecezji Kieleckiej, Nr 9-10 „Chrystus uświęca rodzinę“ - tak brzmi skrócone hasło programowe Akcji Katolickiej w całej Polsce na rok 1935. Rozumieć je trzeba w ten sposób, że działalność Akcji Katolickiej winna być w tym roku skierowana głównie do uświęcenia życia rodzinnego.

W treści okólnika m. in. wylicza się obszary możliwej pomocy członków stowarzyszenia w parafii: "Ksiądz Proboszcz będzie miał również wiele spraw takich, z któremi sie odwoła do pomocy PZAK. Budowa sali zebrań, założenie bibljoteki parafjalnej, pomoc przy misjach i urządzeniu zamkniętych rekolekcyj, kolportaż dobrej prasy".
Siostry najwyraźniej już wcześniej przyczyniły się do realizacji tego postulatu w Jędrzejowie łącznie z druhnami z KSMŻ oraz ich charyzmatycznym opiekunem, księdzem Wojciechem Piwowarczykiem, w latach 1928-1932 wikarym parafii św. Trójcy.
Na zdjęciu obok z 1937 roku siedzi s. Melchiora Porożyńska (1886-1977), zasłużona i odznaczona w II RP kierowniczka i nauczycielka szkoły w Grabinach, a przy niej stoi nasza jędrzejowska s. Euzebia, która pełnymi garściami mogła czerpać z doświadczenia pedagogicznego swojej mentorki.
Starsi na pewno pamiętają zakonnice pracujące w szpitalu, jest wiele zdjęć. Przypomnijmy, że Powiatowy Szpital Powszechny im. Marszałka Piłsudskiego oddano do użytku w 1936 roku. Po śmierci dyrektora Alfreda Kraussa od 1.II.1939r, dyrekcję objął dr Czesław Mazur, a opiekę pielęgniarską spełniały siostry Służebniczki Dębickie z przełożoną s. Hipolitą Kulpą.
Podkreślam, tytułem korekty do błędnie podanej nazwy zgromadzenia, w Kronice Oddziału Chirurgicznego Szpitala Rejonowego w Jędrzejowie. Przypomnijmy też za kroniką, które to były siostry: Benona, Łucja Dziak, Digna, Angelina Kuta, Honorata, Tarzycja Gibes (technik RTG i asystentka operacyjna, od 1947r. w szpitalu w Dębicy), Salwatora, Maura, Praksedia, Charitina Żak, Hipolita Kulpa (przełożona), Natalia i inne.
Oprócz pracy przy chorych siostry wykonywały prace administracyjne w kancelariach oddziałowych, w aptece, w oddziałach warsztatowych, magazynach (np. prowiantowym, tekstylnym), w kuchni i pralni (zdjęcia p. Polaka), bo były do tych zajęć fachowo przygotowane. Właśnie siostra Hipolita podaje w ankiecie z 1972r., że przed II wojną państwo polskie zapewniało utrzymanie sióstr z pensji i mieszkanie na terenie szpitala. Na podobnych warunkach zatrudniono je również w szpitalach w Bochni i w Warcie.
Tutaj zastała je wojna a Szpital w Jędrzejowie stanowił szczególny punkt oporu.
Siostry nie mogły i nie chciały stać na uboczu, więc włączyły się w działalność. Co robiły?
↓ Inżynier
W szpitalu w Jędrzejowie była grupa zakonnic należąca do AK, która współpracowała z referatem sanitarnym Obwodu AK poprzez dyrektora Szpitala - również członka AK.
↓ Krajanka
Witaj Inżynierze!
A wiesz czemu pytam o zakonnice w ruchu oporu? Ciotka mi mówiła, że "w razie czego" podczas okupacji mogła na nich polegać. Ona też była zaprzysiężona, a że kontakt służbowy odbywał się zgodnie z zasadami konspiracji, więc personaliów innej trójki poza swoją nawet nie była ciekawa. Twierdziła, że bezpieczniej było za dużo nie wiedzieć.
Dopiero niedawno dowiedziałam się, które siostry - pielęgniarki utworzyły konspiracyjną komórkę AK o kryptonimie ŁAN. Nazwa jej pochodzi od pierwszych liter imion zakonnych: s. Łucja Dziak, s. Angelina Kuta i s. Natalia Kuta. Oprócz wypełniania innych zadań, zakonnice te na terenie szpitala ukrywały radiostację. Skoro inni o swoich pamiętają, możemy i my.
↓ Inżynier
Krajanko, w uzupełnieniu mojego wpisu informuję że zakonnice pochodziły z Zakonu Niepokalanej Marii Panny w Dębicy. Dyrektorem Szpitala w tym okresie był dr Czesław Mazur. Na portierni w Szpitalu pracował major Stefan Gądziło (Bronisław Krześiński) późniejszy komendant Jędrzejowskiego Obwodu AK. Ciekawi mnie czy w Szpitalu jest obecnie jakaś informacja - tablica, spisana historia - na ten temat? Może należałoby obudzić Światowy Związek Żołnierzy AK w Jędrzejowie?
↓ Krajanka
I śmiesznie i smutno…
Dobrze byłoby raz na zawsze skorygować nazwę zgromadzenia zakonnego posługującego w szpitalu jędrzejowskim aż do 1978 roku! Przecież to siostry Służebniczki Dębickie NMP, zgromadzenie założone przez Edmunda Bojanowskiego, Dom Generalny w Dębicy.
W Jędrzejowie poza nimi nie było sióstr z innych zgromadzeń, chyba że prywatnie lub przejazdem. Siostry Służebniczki nadal pracują w Jędrzejowie. Nieprawdaż?
I nie mylmy ich więcej z innymi siostrami, Niepokalankami, wspaniałym zgromadzeniem, ale o innym charyzmacie, założonym przez Marcelinę Darowską - te zajmowały się szkolnictwem średnim np. w Jazłowcu i Szymanowie pod Warszawą, gdzie mają swój dom generalny. Wiele dziewcząt uzyskało u nich maturę.
Czas naprawić błąd nagminnie występujący w publikacjach o szpitalu jędrzejowskim - wpis powinien mówić o Służebniczkach. Kilka zdjęć z siostrami umieszczone zostało w Kronice Oddziału Chirurgicznego Szpitala rejonowego w Jędrzejowie, autorstwa lekarzy Władysława Sędka i Andrzeja Hatnego. Na wojennej zbiorowej fotografii (str. 25, rok 1943) widnieje aż 19 zakonnic!
Nic dziwnego,że siostry są uwiecznione, skoro i po II wojnie aż do roku 1952 (czyli przez 8 lat!) miejscowy Oddział Chirurgiczny funkcjonował tylko i wyłącznie przy obsłudze jednego lekarza oraz zespołu pielęgniarskiego sióstr Służebniczek. Bez sióstr trzeba byłoby oddział zamknąć!
Na kolejnym zdjęciu publikacji (str. 30, rok 1957) widnieje s. Maura, oddziałowa z chirurgii z młodymi świeckimi pielęgniarkami.
↓ Marek

Jasełka w 1941r. - źródło: Kurier Kielecki Nr 9, wydanie 14.01.1941r.


